Blog
Marian Guzek
Marian Guzek
Marian Guzek Profesor ekonomii Uczelni Łazarskiego
3 obserwujących 47 notek 37206 odsłon
Marian Guzek, 8 kwietnia 2014 r.

Zmagania trzech sił sterujących światem (Cz. II)

Gdyby kapitał wraz z dysponentami pracy oraz dysponentami usług państwa funkcjonował w USA tak samo jak w pierwszych trzydziestu latach powojennych, prawdopodobnie kapitalizm mógłby być nadal napędzany przez omawiane trzy siły w zasadzie bezkryzysowo. Funkcjonowały one bowiem w sposób komplementarny, a nawet w znacznym stopniu z efektami synergii między państwem a kapitałem i pracą. Ale wydarzyło się coś poważnego, co zachwiało całym kapitalizmem jako ustrojem polityczno-gospodarczym.

 

Atak „dobrotliwej” ideologii na siły sterujące światem

Gdy Karol Marks opracowywał swoją ideologię pod nazwą teorii ekonomii politycznej, którą pragnął uszczęśliwić ludzkość, wskazując  masom  pracującym  rewolucyjną drogę do wyzwolenia się  z nędzy i wyzysku ze strony kapitalistów, omijał – jak można przypuszczać – z dużą niechęcią prace starszego od siebie o 17 lat Frederica Bastiata, francuskiego filozofa, który zasiał jeszcze przed Marksem ziarno ideologii przeciwstawnej, wolnorynkowej i antypaństwowej. Tak się jednak złożyło, że gleba sprzyjająca rozkwitowi tej wcześniejszej ideologii dojrzała dopiero w latach 1980. i niewątpliwym jej osiągnięciem w tamtym czasie było inspirowanie jej zwolenników do zwalczania panującego jeszcze na świecie komunizmu oraz pojawiającego się w umysłach wielu intelektualistów amerykańskich zachwytu dla marksizmu.

 

Warto spojrzeć na samo ziarno ideologii Bastiata, aby uświadomić sobie, że i on pragnął przychylić nieba całej ludzkości, bo często mówił o społeczeństwach w liczbie mnogiej, ubolewając nad tym, jak sobie szkodzą, nie dostrzegając tego, co on dostrzega. W jednym ze swych  opracowań  (F. Bastiat, „Rząd”, „Kultura i Historia” nr 11/2007) postanowił sformułować następującą definicję rządu: „Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych”. O tym, że chodzi mu nie tylko o jakieś pośredniczenie w przepływach dochodów, lecz o rząd jako instytucję państwa i jego funkcje, można sądzić z samego objaśnienia podanego po tej definicji. Bastiat stwierdza bowiem, „Rządowi nie zajmie wiele czasu dostrzeżenie korzyści, które można czerpać ze środków powierzonych mu przez społeczeństwo. Szczęśliwy jest w roli sędziego i pana losu wszystkich; zabierze bardzo dużo, aby sporą część odłożyć dla siebie; pomnoży szeregi swoich przedstawicieli; poszerzy zakres swoich przywilejów; zakończy zawłaszczając wielkie ilości w sposób prowadzący do ruiny”.

 

Po tej negacji rządu i jego funkcji, padają pochwały dla wolnego rynku jako jedynego sposobu zapewnienia harmonii działań i koordynacji wolnych od nadzoru instytucji państwa  podmiotów gospodarczych i obywateli. Wobec takich fundamentów stworzonych przez Bastiata, uważanego przez austriacką szkołę ekonomii za jej protoplastę, możemy przyjąć, że w swej pierwotnej wersji ideologia tej szkoły była  pomyślana jako wytwór o działaniu dobrotliwym dla świata.

 

Rezultaty ideologicznej degradacji sił sterujących światem

Zwiększone zainteresowanie austriackiej szkoły ekonomii tą ideologią po II wojnie światowej, w której Adolf Hitler wykorzystywał państwo do celów zbrodniczych, podobnie zresztą jak robił to Józef Stalin, wynikało prawdopodobnie z przejętego od Bastiata poczucia misji obrony narodów przed jakimkolwiek etatyzmem, a zwłaszcza państw obcych wobec narodów bezpaństwowych. Jakkolwiek należy dostrzegać fakt, iż pobudki twórców doktryny neoliberalnej, Friedricha Hayeka i Miltona Friedmana, mogły mieć charakter równie altruistyczny jak pobudki Marksa, to jednak zaostrzyli oni  ideologię, nazwaną później neoliberalną,  w stosunku do wersji Bastiata przez wprowadzenie wyraźnych wymagań antyzwiązkowych oraz antysocjalnych. W ten sposób osiągnęli – prawdopodobnie wbrew zamierzeniom – zakres negatywnego oddziaływania ich ideologii na wszystkie trzy rodzaje sił.  

 

Słabną one po cichu lub z mocnymi pretensjami do siebie wzajemnie. Standardowy porządek świata już nie istnieje. Przyzwoitość  kupiecka odeszła w przeszłość.  Spośród właścicieli kapitału wyłoniła się grupa potentatów, rządzących giełdami papierów wartościowych. Oni się nie skarżą, a słowo kryzys ich ożywia przyjemnie. Nie lubią  stabilności na giełdach, lecz częste huśtawki. Wywołują je sami, tworząc bąble kursowe, a potem je przecinają, aby wydrenować kieszenie kolegom graczom o mniejszym potencjale oraz funduszom emerytalnym o potencjale wielkim.

 

Państwa uznawane za mocne są takimi, jeśli mają duże armie, którymi rządzą. Z rządzenia gospodarką są wypychane przez oligarchów, czyli potentatów, którzy lubią być zaprzyjaźnieni z liderami politycznymi, a niekiedy wciągają ich  w działania patologiczne. Rządy ograniczają rolę związków zawodowych w gospodarce, a kapitałowi pozwalają na korzystanie z okazji redukowania płac oraz stosowania tzw. umów śmieciowych. Okazje takie właściwie występują nieprzerwanie , bo wszędzie podaż pracy przekracza znacznie popyt ze strony pracodawców.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale